Czy powinniśmy jeździć konno?

A więc, czy ludzie powinni jeździć na koniach? Na to pytanie nie da się odpowiedzieć po prostu TAK lub NIE. Dlaczego? Nie można powiedzieć autorytarnie, że "ludzie POWINNI jeździć konno". Ale twierdzenie "ludzie NIE POWINNI jeździć konno" również nie jest rozsądne. Zastanówmy się. Argumenty przeciwko wsiadaniu na konie i w ogóle użytkowaniu ich przez człowieka, są podnoszone przez coraz liczniejszą grupę osób. Ostatnio pojawiła się w internecie wypowiedź ekspertki ds. koni Jany Hoger, pracującej w organizacji PETA, na temat tego, że konie nie są przystosowane do noszenia ciężarów na grzbiecie i kontakt człowieka z koniem powinien ograniczyć się do pracy z ziemi. Tutaj więcej info: https://swiatrolnika.info/jezdziectwo-peta/amp Czy rzeczywiście? Czy wtedy konie byłyby szczęśliwe? Cóż, ogromna ilość koni na pewno tak. Sport, rekreacja, rozrywki bogatych ludzi - tam dzieje się bardzo dużo krzywdy, a konie cierpią w milczeniu. Jednak uważam to za zbyt duże uproszczenie. Po kolei.

Praca z ziemi jest niewątpliwie bardzo ważna, buduje relację ze zwierzęciem, i ja jestem osobiście zaangażowana w propagowanie tej formy kontaktu z końmi. Ale! Załóżmy, że jazda jest zabroniona jako dręczenie, a dozwolona jest praca z ziemi. Oczywiście, wiele osób zrezygnuje w ogóle z koni, więc obciążeń będzie mniej. Nie ma też hipoterapii. Tak, hipoterapia bardzo pomaga ludziom i bardzo obciąża konie. To wbrew pozorom ciężka praca. Ale czy ci, którzy ćwiczą z ziemi, robią to zawsze dobrze? Czy nie można źle traktować zwierząt z ziemi? Cóż, rozliczne przykłady, od wsi, poprzez stajnie sportowe, po cyrki, pokazują nam, że człowiek nie musi wsiadać na konia, by źle go traktować. Czy więc tu jest ta granica: wsiadam, czy nie wsiadam?... Odpowiedź nasuwa się sama: nie chodzi o stanie nogami na ziemi tylko o to, jak traktujemy konie.

Czy jazda ZAWSZE jest zła dla konia? Niektórzy mówią: "koń nie jest stworzony do noszenia jeźdźca, bo gdyby był, to urodziłby się z jeźdźcem na grzbiecie"... Serio? Czy my rodzimy się z plecakami na plecach? No nie. Ale czy to znaczy, że nie wolno nam nosić plecaka? No też nie. Więc:

- malutkie dzieci i osoby zbyt słabe nie powinny nosić ciężarów;

- małe dzieci, młodzież, osoby bez kondycji, chore czy słabe powinny mieć plecak i jego zawartość dopasowaną do swoich własnych możliwości;

- nie należy nosić plecaka zbyt długo;

- nie należy nosić plecaka źle dopasowanego;

- nie należy nosić plecaka zbyt ciężkiego lub wykonywać z nim zbyt trudnych ćwiczeń;

- im większy ciężar, tym trzeba być ostrożniejszym (nie wykonywać skoków itp.).

A teraz przełóżmy to sobie na konie. Jest naprawdę wiele gatunków zwierząt, które zupełnie nie nadają się do noszenia jeźdźca. Konie potrafią to robić. POD PEWNYMI WARUNKAMI. I te warunki MUSZĄ być spełnione. Tak jak walczymy o to, by dzieci nie musiały nosić do szkoły ciężkich tornistrów, podobnie powinniśmy się zatroszczyć o to, by młode konie nie były wykorzystywane w jeździectwie. Na szczęście coraz więcej osób o tym "trąbi". Tyle jest głupot na fejsie, a warto udostępniać np. takie posty: https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=6605014682857874&id=100000482232214

Czyli moja odpowiedź jest taka, jak zwykle: chodzi o to, W JAKI SPOSÓB coś robimy. Pat Parelli pyta: czy robisz to Z KONIEM lub DLA KONIA, czy też robisz to KONIOWI?... Jeździmy, ok. Ale czy na koniu odpowiednio dojrzałym fizycznie i psychicznie? Przygotowanym pod względem kondycji i umiejętności? Czy sprzęt jest dopasowany, nie uciska, nie powoduje bólu, nie blokuje ruchu? Czy koń nie jest obciążany ponad miarę (nie chodzi zbyt długo lub pod zbyt ciężkimi jeźdźcami?) Czy jest zadbany pod kątem zdrowotnym? Czy poza jazdą koń ma możliwość spełniania swoich potrzeb gatunkowych - kontaktu ze stadem, swobodnego ruchu, stałego dostępu do paszy objętościowej?

Nie da się ukryć, że większości ras koni nie byłoby na świecie, gdyby nie ludzka ingerencja. Czy mamy przestrzeń, by te wszystkie konie "uwolnić"? Powinniśmy mieć przynajmniej przestrzeń, by zapewnić im minimum potrzebne dla zachowania dobrostanu. Czy te wszystkie konie poradziłyby sobie bez pomocy człowieka? W wielu przypadkach nie. Ludzie prowadzili selekcję hodowlaną, by mieć konie odpowiednie do jazdy, do ciągnięcia ciężarów, szybkie i energiczne lub spokojne, silne, wytrzymałe, piękne, wysokie, niskie i tak dalej… Są też rasy nastawione na szybkie przytycie czy o przejaskrawionych cechach, jednak mimo wszystko nie mówimy patologicznej deformacji w takiej skali jak w przypadku np. brojlerów, które nie byłby w stanie żyć bez cierpienia i w sposób normalny dla swojego gatunku. Nawet w hodowli psów jest większy problem z przerasowieniem, które powoduje specyficzne dla rasy dolegliwości i wysoką zapadalność na konkretne choroby. Większość koni może natomiast żyć "po końsku" i w jakiś sposób (dostosowany do swoich możliwości) współpracować z człowiekiem. Także w formie jazdy. Także rekreacyjnej. Także hipoterapeutycznej. Także sportowej. O ile nie postawimy własnych ambicji ponad dobro konia.

Z pewnością łatwiej jest po prostu czegoś zabronić niż skupić się na jakości i pilnować zasad. Czy jednak o to chodzi, by popadać w skrajności? Nie, ale też pora w KOŃcu zauważyć, że na drugim biegunie wypuszczenia wszystkich koni luzem na stepy Kaukazu jest to, co dzieje się w ogromnej ilości stajni. Ból grzbietu, ból pyska, brak swobody, brak kontaktu ze stadem... Że ta druga skrajność, to codzienność bardzo wielu koni. Że przyzwalając na to, przymykając oczy "bo zawsze tak było" uczestniczymy w procederze niszczenia koni. Przykładem może być filmik z ostatnich igrzysk olimpijskich: https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=2756131661344005&id=100008415936607 Kiedy widzę coś takiego, jestem załamana i brak mi nadziei. Ale samym smutkiem nic nie zdziałamy, trzeba wpływać na rzeczywistość. Znajoma w dyskusji podsumowała ten filmik tak: "dobrze, że niektórzy ludzie już widzą i wiedzą i nagłaśniają jaka jest prawda, tam tylko kasa sie liczy, a dobro i poszanowanie konia wcale, wstyd w ogóle dla siedziów i dla widzów także 🤬 Czym wiecej bedzie się mówić i pokazać to wiecej ludzi będzie zwracać uwagę i mam nadzieje, że to się zmieni. W cyrkach też były tortury i zakończyli, teraz czas na porzadek na parkurach🤬".


Te słowa dały mi "kopa". Tak, w cyrkach były tortury i ludzie przestali na to pozwalać, pora zrobić porządek z tym cyrkiem, jaki odbywa się na ujeżdżalniach i w stajniach. I myślę, że najważniejsza jest świadomość. Im więcej ludzi zrozumie, czego potrzebują i co czują konie, im więcej ludzi zacznie to zauważać, tym lepiej będzie koniom i nam w naszym wspólnym świecie.



Zobacz!